Myślografia inspiruje

Zawsze można w szkole zrobić wykład, zawsze można polecić przepisanie pół strony z podręcznika do zeszytu, zawsze można powiedzieć „rozwiąż zadanie od pierwszego do piątego”. A może niech rządzi myślografia?

            Nie trzeba długo zastanawiać się nad tym pytaniem. Oczywiście, że tak! Przekonałem się o tym, kiedy uczestniczyłem w warsztatach prowadzonych przez Agatę Baj. To było kilka godzin rysowania chmurek, szlaczków, dymków i postaci. Ale wiedziałem po nich, że mimo ewidentnego braku talentu plastycznego, zacznę uprawiać myślografię na edukacyjnym poletku.

            Teraz przydarzyła mi się okazja do ponownego spotkania z myślografią. Stało się to za sprawą nowej książki Agaty Baj właśnie pod tym tytułem – „Myślografia”. 

Myślografia
Agata Baj „Myślografia”

            Jest to książka pięknie wydana, świetnie napisania i oczywiście (bo jakże by inaczej) zilustrowana. I miałem takie wrażenie, że fragmentami pisana specjalnie do mnie. Szczególnie wtedy, kiedy autorka przekonywała, żebym nie czekał (jako czytelnik), aż będę gotowy rysować, tylko żebym zaczął. Umiejętność przyjdzie z czasem. Tak więc robię – rysuję i maluję tak jak potrafię. I bardzo mi się podobają moje notatki z przeczytanych książek.

            Nie będę rozwodził się tutaj nad naukowymi potwierdzeniami skuteczności wykorzystywania rysunkowych notatek. Powiem tylko, że metoda myślografii, którą propaguję Agata Baj, powinna być stosowana już od najwcześniejszych lat szkolnych, żeby dzieci uczyły się skutecznego analizowania tekstów, kategoryzowania, tworzenia powiązań i w końcu krytycznego myślenia.

            Czy tak się stanie? To już się dzieje. Pewnie nie wszędzie i nie zawsze, ale idea myślografii krąży po Polsce i zdobywa nowe szkoły wraz z każdym kolejnym egzemplarzem książki.

            Osobiście wpadłem w myślografię. Lubię czytać i lubię robić notatki z przeczytanych książek za pomocą technik, o których możecie i wy przeczytać w książce Agaty Baj „Myślografia”.

Polecam.

Program naprawczy polskiej szkoły

Podczas warsztatów dla trenerów myślenia krytycznego usłyszałem zdanie, które mnie nie opuszcza: Bez relacji nie ma edukacji. Niby oczywista oczywistość, żeby posłużyć się cytatem z klasyka, a jednak miałem takie podskórne wrażenie, że w polskiej szkole trzeba wprowadzić program naprawczy w obszarze relacji.

Ile miejsca na relacje?

Program naprawczy, to coś, co wisi nad każdą polską szkołą, która w excelowy sposób nie spełni wymagań egzaminacyjnych i jej wyniki według urzędników kuratoriów będą niezadawalające. Przejrzałem kilka, a może kilkanaście takich programów naprawczych, dostępnych w internecie. Chciałem sprawdzić, ile miejsca w tych dokumentach zajmują relacje. Jak autorzy zaplanowali dbanie o dobrą atmosferę w szkole? O to, żeby uczniowie, ale też nauczyciele, czuli się w niej dobrze?

Zanim jednak napiszę o obecności relacji w programach naprawczych szkół, przytoczę badania. W 2015 roku Instytut Badań Edukacyjnych przeprowadził badanie Szkoła oczami uczniów: relacje z nauczycielami i kolegami oraz przemoc szkolna[1]. Całość badań jest bardzo interesująca i zachęcam do przeczytania całego dokumentu. Chcę jednak zacytować trzy zdania z podsumowania:

Uczniowie potrzebują przyjaznych, opartych na wzajemnym zaufaniu relacji z nauczycielami. W wypowiedziach młodzieży regularnie pojawiał się wątek potrzeby rozmowy, możliwości opowiedzenia nauczycielom nie tylko o problemach szkolnych, ale także domowych, przedyskutowania problemów związanych z relacjami rówieśniczymi. Problemem dla badanych jest jednak zastępowanie przez nauczycieli rozmów monologami, podczas których informują uczniów, jakie popełniają błędy oraz jak powinni się zachowywać

            Warto o tych zdaniach pamiętać, ponieważ mówią one bardzo dużo o potrzebie uczniów. Dla nich szkoła to nie tylko miejsce, w którym zdobywają wiedzę i umiejętności. Jest to też miejsce budowania relacji. Trudno jednak o budowanie, kiedy dorośli w tej szkole stawiają się w pozycji nadzorcy sprawdzającego, czy uczeń opanował podstawę programową jednocześnie dobrze się zachowując. 

            Taką mniej więcej postawę można wyczytać z programów naprawczych różnych szkół. Bardzo dużo miejsca zajmuje w nich kontrolowanie, zachęcanie i sprawdzanie, a śladowo występuje budowanie relacji. Jedyne przykłady na które się natknąłem, dotyczyły koleżeńskiej pomocy w uczeniu się. Do czego, rzecz jasna, namawiać mają nauczyciele. Poza tym nie ma mowy o relacjach i budowaniu wzajemnego zaufania oraz współpracy. Nikt tego przecież nie wymaga. Nie ma kuratoryjnych i ministerialnych wytycznych, współczynników, po co więc sobie zawracać głowę czymś niemierzalnym?

Sukces?

            Nie ma edukacji bez relacji. Zbudowanie szkoły na relacjach i na wzajemnym słuchaniu się, to fundament bez którego wszelkie naprawy będą tylko i wyłącznie prowizorką. Może faktycznie przyniosą efekty i może faktycznie po roku sprawdzania, zachęcania i kontrolowania szkoła odniesie sukces. Ale czy będzie to sukces tak samo rozumiany przez wszystkich członków społeczności szkolnej?

Relacje

            Badania PISA pokazują, że niskie jest poczucie przynależności polskich uczniów do szkół oraz że polscy nastolatkowie nie czują się w szkole szczęśliwi. Najbardziej jednak smutny jest fakt, że w kolejnych latach nic się nie zmienia, a jeżeli już to tylko na gorsze[2].

Badanie PISA
Jak uczniowie czują się w szkole?

Program naprawczy: relacje

Jeżeli więc mamy mówić o jakimś efektywnym programie naprawczym dla polskiej szkoły, powinien być to program ratujący relacje. Ratować, a nie naprawiać trzeba relacje zarówno te pomiędzy nauczycielami a uczniami, jak i pomiędzy samymi uczniami. W szerszej zaś perspektywie relacje pomiędzy całą społecznością szkolną, a więc uczniami, nauczycielami i rodzicami. 

            Nie jest to jednak zadanie, które da się wpisać w ministerialny plan polityki oświatowej. Można go jednak wpisać w misję szkoły i potem tej misji się trzymać.


[1] http://www.npdncogito.pl/images/Publikacje/ibe-analizy-07-2015-raport-szkola-oczami-uczniow.pdf (dostęp 28.07.2020 r.)

[2] https://pisa.ibe.edu.pl/wp-content/uploads/2020/03/PISA_2018_wyniki_raport.pdf (dostęp 28.07.2020 r.)

Pomodoro – ucz się z minutnikiem

Być może słyszałaś/eś już o metodzie pomodoro, albo właśnie samo to słowo wzbudziło w tobie zdziwienie. Pomodoro? Chyba  powinny być pomidory? No właśnie nie. Wszystko jest w porządku. Chodzi mi o pomodoro.

Nazwa pomodoro

Sama nazwa pochodzi z języka włoskiego, bowiem twórcą i propagatorem metody był Włoch Francesco Cirillo. Pomodoro oznacza w języku włoskim po prostu „pomidor”. Jednak Włochowi nie chodziło o świeże i pachnące pomidory, a o minutnik w kształcie tego owocu. Dzisiaj co prawda do odliczania czasu wykorzystujemy aplikacje zainstalowane w naszych telefonach, ale kiedyś wykorzystywano do tego proste urządzenia mechaniczne.

minutnik

Na czy polega metoda pomodoro?

Najkrócej mówiąc polega ona na tym, żeby uczyć się przez 25 minut, a potem zrobić sobie przerwę. Czas przeznaczony na naukę, powinien być wykorzystany w sposób maksymalny. Nie możesz więc podczas nauki korzystać z komunikatorów, portali społecznościowych, czy nawet wychodzić po herbatę. Pełne 25 minut nauki. Jednak gdyby tak było rzeczywiście, nic szczególnego nie byłoby w tej metodzie. 

Modyfikacja

Wyobraź sobie, że masz każdego dnia dwie i pół godziny czasu na naukę. Jak więc maksymalnie wykorzystać ten czas? 

pomodoro

Przede wszystkim zrób listę przedmiotów, zagadnień, treści, których chcesz się tego dnia nauczyć. Kolejnym krokiem jest podzielenie tego materiału w taki sposób, żeby przeplatały się treści jak najbardziej od siebie odległe. Jeżeli więc musisz nauczyć się języka polskiego, historii i fizyki, zaplanuj naukę w taki sposób, żeby to fizyka znalazła się w środku. Jest to bardzo istotne, ponieważ dzięki temu twój mózg nie znudzi się i będzie pobudzony całkowicie nowym materiałem. 

Pierwsza sesja nauki opmodoro

Nastaw minutnik i zacznij się uczyć. Ucz się 20 minut jednego zagadnienia. Czytaj i rób notatki, zadawaj pytania do tekstu, który czytasz, rysuj, twórz mapę myśli. Pamiętaj, żeby była to nauka aktywna, a nie tylko bierne czytanie. Po dwudziestu minutach zrób sobie pięć minut przerwy. Kiedy czas minie, zacznij uczyć się kolejnego zagadnienia w ten sam, aktywny sposób. Po trzeciej sesji zrób sobie dłuższą przerwę na odpoczynek. Na pewno ci się ona przyda, bo nauka podczas trzech sesji, poza tym, że była efektywna, była też również męcząca.

Druga sesja nauki opmodoro

Po przerwie poświęć czas na powtórki. Wykonuj je w takiej kolejności, w jakiej wykonałeś pierwszą serię uczenia się. Powtarzaj materiał, którego uczyłeś się wcześniej i uzupełniaj ewentualne luki w wiedzy. Cały czas sprawdzaj, co zapamiętałeś, gdzie się pomyliłeś i co musisz sobie przypomnieć. W czasie drugiej sesji utrwalisz sobie wiedzę i zapadnie ona w twojej pamięci na dłużej. 

Co dalej?

Po dwóch sesjach nauki będziesz dużo pamiętać. Warto jednak wrócić do tego materiału później i odświeżyć sobie wiadomości. Kolejna powtórka, już krótsza, bo na przykład tylko pięciominutowa, spowoduje, że na sprawdzianie lub egzaminie będziesz czuł się pewnie. A to jak się czujesz, ma duży wpływ na to, ile sobie jesteś w stanie przypomnieć.

Podsumowanie

Stosuj metodę pomodoro wtedy, kiedy masz sporo nauki i musisz ją sobie podzielić. Zanim zaczniesz się uczyć, pozbądź się wszelkich rozpraszaczy. Powiedz też swoim domownikom, żeby ci nie przeszkadzali. 

Krótki czas skupienia się na jednej partii materiału, zaplanowane przerwy oraz powtórki to klucz do twojego sukcesu. Uczenie się nie musi być nudne i nieefektywne. Wystarczy przełamać rutynę i zrezygnować z przyzwyczajeń.

Wykorzystanie analizy SWOT w procesie uczenia się

Przed przystąpieniem do gruntownej zmiany stylu uczenia się, warto żebyś dokonał analizy sytuacji, w której się znajdujesz. Taka autorefleksja pomoże ci wejrzeć głębiej w siebie i dokonać dobrego wyboru kierunku oraz sposobu uczenia się. Możesz skorzystać z analizy SWOT.


SWOT

            Do przeprowadzenia diagnozy proponuję analizę metodą SWOT. Jej nazwa to akronim składający się z pierwszych liter czterech angielskich słów:

  • Strengths – mocne strony
  • Weaknesses – słabe strony
  • Opportunites – szanse
  • Threats – zagrożenia.

Twoim zadaniem będzie analiza własnych mocnych i słabych stron oraz szans i zagrożeń dla zmiany w sposobie uczenia się. Dwie pierwsze składowe analizy (mocne i słabe strony) dotyczą ciebie i twoich możliwości. Są to składowe wewnętrzne. Kolejne dwie (szanse i zagrożenia) odnoszą się do twojego środowiska i otoczenia. I są to składowe zewnętrzne.

Mocne strony

Zastanów się przez chwilę, co jest twoją mocno stroną w kontekście uczenia się. Co jest twoim atutem i co mógłbyś wykorzystać w procesie uczenia się.

Przykłady takich mocny stron, to na przykład:

– chęć uczenia się nowych rzeczy,

– umiejętność dłuższego skupienia się,

– szybkie czytanie.

Słabe strony

Drugim krokiem analizy, jest wyartykułowanie tego, co jest twoją słabą stroną. Co takiego uważasz za wewnętrzną przeszkodę w uczeniu się.

Takich przeszkód może być wiele, na przykład:

– lubię długo spać,

– bałaganiarstwo,

– zbyt dużo czasu w social mediach.

Szanse

Trzeci krok polega na rozejrzeniu się wokół i dostrzeżeniu tego, co stanowi dla ciebie szansę.  Co możesz osiągnąć zmieniając swoje podejście do uczenia się.

            Przykładowe szanse:

            – pomoc rodzeństwa i rodziców,

            – udział w kursie efektywnego uczenia się,

            – startowanie w konkursach.

            Zagrożenia

            Ostatnim krokiem są zagrożenia , które mogą uniemożliwić ci osiągnięcie celu.

            Takimi zagrożeniami mogą być na przykład:

            – trudności finansowe, które nie pozwolą na dalszą naukę w lepszej szkole,

            – ryzyko zerwania znajomości ze znajomymi,

            – „łatka” słabego ucznia.

Kiedy już dokonałeś analizy i wiesz, jakie są twoje mocne strony, a jakie słabe, co jest szansą dla twojego rozwoju, a co zagrożeniem, musisz zdecydować, co z tą wiedzą zrobić.

Dwie strategie

Istnieją dwie strategie działania z danymi otrzymanymi podczas analizy SWOT.

 W pierwszej z nich chodzi o to, żeby redukować zagrożenia i wykorzystywać szanse. Jeżeli więc ryzykiem są trudności finansowe, zastanów się, w jaki sposób możesz im zaradzić. Czy masz wiedzę z jakiegoś przedmiotu i mógłbyś dawać korepetycje młodszym uczniom? Być może masz możliwość, aby zatrudnić do roznoszenia ulotek? A może redukcją takiego zagrożenia jest  wykorzystania szansy, jaką jest rodzina, która mogłaby wspomóc finansowo twoje plany edukacyjne?

Druga strategia polega na eliminowaniu słabych stron i wzmacnianiu silnych. Szkoda, żebyś tracił siły na to, co jest twoją słabością. Skup się na swoich mocnych stronach. Jeżeli więc szybko czytasz, rozwijaj tę umiejętność, bo dzięki niej będziesz uczył się szybciej.

Natomiast eliminuj to, co jest twoją słabą stroną. Najważniejsze, że nazwałeś swoje ograniczenia. Jeżeli zechcesz zredukować swoją obecność w social mediach, to znajdziesz na to sposób, np. przez odinstalowanie aplikacji w telefonie lub wyznaczenie sobie ram czasowych na przeglądanie treści.

Dzięki analizie SWOT nazwiesz to, co być może wiesz o sobie. Dlatego, ważne jest to, co z tą wiedzą zrobisz. Jeżeli potraktujesz ją jako pierwszy krok do zmiany nawyków uczenia się, to staniesz na drodze zmiany i sukcesu.

Zapamiętywanie – pięć skutecznych sposobów

Zapamiętywanie jest procesem, który warto poznać. W procesie uczenia się bardzo ważny jest sposób, w jaki postanowisz zdobyć nową wiedzę. Masz do wyboru dwie postawy – bierną oraz czynną. 

Zapamiętywanie – dwie postawy

Postawa bierna będzie polegała tylko i wyłącznie na czytaniu tekstu podręcznika lub notatek. Możesz przeczytać ten sam tekst raz, dwa razy lub nawet trzy razy i mieć poczucie, że już znasz treść materiału. Nic bardziej mylnego. Wystarczy kilka godzin przerwy i okaże się, że Twoja wiedza gdzieś się ulotniła. A kiedy odczekasz kilka dni, przekonasz się, że w zasadzie nic nie pamiętasz z tego, czego się uczyłaś/eś.
Przyjęcie postawy czynnej zakłada, że włożysz wysiłek w zapamiętanie potrzebnych informacji. Że nie wystarczy ci tylko przeglądanie tekstu, ale też rozpoczniesz świadome zapamiętywanie. Ten wysiłek jednak opłaci się, kiedy zapłacić koszt początkowego „uczenia się uczenia”. Tak, tego też musisz się nauczyć.

kodowanie

Wyobraź więc sobie, że masz za zadanie nauczyć się, czy mówiąc inaczej zakodować jakieś informacje. Na powyższej ilustracji widzisz kilka sposobów kodowania, dzięki którym wiedza może zostać z tobą na dłużej. Przeczytaj, na czym te sposoby polegają.

Powtarzanie

(1) Pierwszy z nich to powtarzania. Możesz zapytać: ale jakPrzecież kilka wersów wyżej napisałeś, że powtarzanie nie przynosi efektów. Masz rację. Samo powtarzanie (tutaj nazwane podtrzymującym) nie przynosi dobrych efektów, ponieważ jest najczęściej powtarzaniem mechanicznym, podczas którego nie wkładasz wysiłku. Dopiero wtedy, kiedy zaczniesz powtarzać materiał swoimi słowami, opowiadać go, streszczać,  parafrazować, czyli krótko mówiąc powtarzać opracowując, wiedza zostanie z tobą na dłużej.

Organizowanie


(2) Inny sposób zapamiętywania polega na organizowaniu sobie wiedzy. Organizować możesz w kategorie, na zasadzie podobieństw, czy związków przyczynowo-skutkowych lub następstw czasowych. Ważne, żebyś znalazł/a coś, co pozwoli ci podzielić materiał na logiczne całości. Jest kilka sposobów dobrego organizowania wiedzy: grupowanie (tworzenie jakichś grup elementów, np. imiona królów, nazwy miast, dowódcy…), porcjowanie (łączenie mniejszych partii materiału w większe), porządkowanie (układanie w szereg według jakiejś zasady, np. alfabetycznie). Jak już dojdziesz do wprawy z organizowaniu wiedzy doświadczysz efektu struktury. Okaże się wtedy, że w im większym stopniu zorganizowałaś/eś swoją wiedzę, tym lepiej sobie ją przypominasz. Warto więc trenować!

Wyobrażanie


(3) Wyobrażenia polegają na opowiadaniu sobie treści słownej obrazami. Musisz więc wyobrazić sobie za pomocą obrazów to, czego się uczysz. Ważne jednak, żeby te wyobrażenia były interakcyjne, czyli żeby pomiędzy nimi zachodziły jakieś relacje. Nie wyobrażaj sobie osobno króla, osobno wzniesienia, osobno bitwy i osobno dwóch wbitych w ziemię mieczy. Zobacz oczami wyobraźni całą tę scenę. Siłą wyobrażeń jest to, ze kodujesz wiedzę jednocześnie w dwóch systemach: słownym i obrazowym. Jeżeli jeden z nich cię zawiedzie, będziesz miał szanse sięgnąć do drugiego i wydobyć z niego potrzebne ci informacje.

Werbalizacja


(4) Kolejny sposób to werbalizacja. Jest bardzo podobna to wyobrażeń, tyle że działa w drugą stronę. Żeby zapamietać musisz opowiedzieć sobie, nadać treść słowną treściom niewerbalnym, czyli na przykład jakimś sytuacjom, albo przedmiotom. Kiedy masz zapamiętać cechy architektury barokowej, opowiedz sobie, jak ona wygląda. 

Elaboracja


(5) Ostatni sposobem na zapamiętywanie (kodowanie) jest elaboracja. Jeżeli chcesz opracować duży materiał, na przykład rozdział z podręcznika, wtedy okaże się niezwykle przydatna. Polega ona na takim opracowywaniu treści, które odwołuje się do już posiadanej przez ciebie wiedzy. Szukasz w nowym materiale punktów zaczepienia do tego, co już wiesz. W ten sposób szukasz powiązań, analogii, przyczyn i skutków. Nowa wiedza jest osadzana w znanym ci już kontekście.

Podsumowanie

Istotne w uczeniu się jest to, żebyś zaangażował się w ten proces i dobrał odpowiedni sposób kodowania do treści, których chcesz się nauczyć. Podjęcie tego wysiłku zaowocuje wiedzą, która zostanie z tobą na dłużej niż do następnego sprawdzianu, kolokwium, czy egzaminu.

Planer dla ucznia

Nauka to nie tylko zapamiętywanie informacji. Można powiedzieć, że uczenie się jest tak naprawdę ostatnim etapem w zdobywaniu wiedzy. Przed nim następuje planowanie, organizacja i zarządzanie czasem. Żeby jednak te kompetencje nabyć, trzeba je ćwiczyć, ćwiczyć i ćwiczyć. Najlepszym i najprostszym sposobem jest stworzenie sobie planu działania na każdy dzień tygodnia. Młodszym dzieciom mogą w tym pomagać rodzice, a gdy już planowanie wejdzie im w nawyk, uczniowie powinni samodzielnie opracowywać swoje harmonogramy. Może w tym pomóc nasz planer. Oczywiście, kiedy zaczynamy naukę planowania z nastolatkiem, też musimy mu pomóc, bo rzucony na głęboką wodę, zareaguje ucieczką od zadania, które według niego jest za trudne. Do nauki planowania proponuję skorzystać z przygotowanego przeze mnie Planera Ucznia.  

Planer pomoże uczniowi określić, jakie dwa zadania są dla niego priorytetowe każdego dnia (np. przygotowanie się do sprawdzianu, zrobienie zadania, którego termin wykonania właśnie tego dnia mija) oraz do pięciu zadań o mniejszym priorytecie. W ten sposób nie tylko uczeń uczy się planować sobie prace, ale także uczy się określać, które zadania mają jaką wagę. 

Jak złożyć Planer Ucznia?

1. Zegnij kartkę na pół wzdłuż dłuższej krawędzi.

2. Zegnij kartkę na pół wzdłuż krótszej krawędzi.

3. Zagnij dwie graniczne części do środka.

4. Ponownie złóż kartkę wzdłuż krótszej krawędzi i przetnij nożyczkami pomiędzy Niedzielą a Wtorkiem.

5. Rozłóż kartkę i utwórz z niej książeczkę. 
Wszystko też wyjaśniam we a amatorskim filmie 🙂

Piramida sukcesu Susan Kruger

Uczenie się może być przyjemne i jest przyjemne. Trzeba tylko w odpowiedni sposób do niego podejść i odejść od typowo szkolnego schematu „zakuwania pod egzamin”. Jest wiele strategii, które mogą pomóc osobom uczącym się i chcącym się nauczyć. Jedną nich opracowała amerykańska ekspertka edukacyjna, twórczyni metody SOAR Susan Kruger. Metoda ta określana jest jako piramida sukcesu.

Po pierwsze – pewność siebie

Według tej koncepcji, żeby odnieść sukces w nauce, nie wystarczy się uczyć. Podstawą piramidy jest pewność siebie. Innymi słowy, jeżeli chcę się nauczyć, muszę mieć wewnętrzne przekonanie, że jestem w stanie nauczyć się tego, czego zamierzam. To jest fundament, na którym budowana jest cała wiedza. Bez przekonania, że opanuję obsługę pralki automatycznej albo rozwiazywanie równań matematycznych, nie odniosę sukcesu w nauce. Trzeba po prostu wierzyć, że to się uda. Nauka może zająć więcej czasu, mogą pojawiać się momenty zwątpienia, jednak kiedy bazujemy na pewności siebie, dotrę do celu.

Po drugie – zarządzanie

Drugim elementem piramidy sukcesy jest umiejętność zarządzania sobą. Nie wystarczy bowiem tylko wierzyć, że uda mi się nauczyć gry na fortepianie. Muszę jeszcze uczyć się, uczyć i uczyć. Najlepiej, jeżeli stworzę sobie harmonogram, wedle którego będę postępował.Niech to będzie określenie, że pomiędzy godziną 18 a 20 zajmuję się tylko i wyłącznie tym, czego się chcę nauczyć. To już dużo. Pozwoli to na zarządzanie sobą w czasie i pewność, że każdego dnia w określonych godzinach poświęcę się temu, czego chcę się nauczyć.Dopiero wtedy, kiedy jestem pewny, że jestem w stanie nauczyć się tego, na czym mi zależy i kiedy będę potrafił zaplanować sobie tę naukę, mogę zacząć się uczyć. 

Po trzecie – uczenie się

Nauka jest bowiem na szczycie piramidy Susan Kruger.Według autorki tego pomysłu, wiele osób pomimo tego, że zaczyna się czegoś uczyć, nigdy nie osiągnie celu uczenia się. Dzieje się tak, bo pominęli pierwszy i drugi etap. Zabrakło im pewności siebie lub umiejętności zarządzania sobą w procesie uczenia się, a czasami zabrakło i jednego, i drugiego. Kiedy więc zechcesz nauczyć się jazdy na deskorolce, zadaj sobie przede wszystkim pytanie, czy wierzysz w to, że za rok lub dwa będziesz jeździł tak samo dobrze, jak ci wszyscy, którzy publikują swoje filmy na Youtube i popisują się swoimi umiejętnościami. Jeżeli odpowiesz sobie twierdząco, to zaplanuj treningi i trzymaj się tego planu. Za jakiś czas zobaczysz efekty.

Zasady dobrego pisania według Stephena Kinga

Aby dobrze pisać, trzeba pisać. Nie ma innej możliwości. Nie można usiąść przed kartką czystego papieru lub przed edytorem tekstu i napisać za pierwszym razem świetne opowiadanie, esej, felieton, rozprawkę, czy charakterystykę bohatera.W swojej książce Jak pisać. Poradnik rzemieślnika Stephen King, autor poczytnych horrorów, podpowiada osobom zaczynającym swoją przygodę z pisaniem, w jaki sposób robić to dobrze. I myślę, że jeżeli ty jesteś uczniem lub studentem i chcesz po prosu napisać dobrze swoje wypracowanie z języka polskiego, pracę zaliczeniową, a w końcu pracę licencyjną lub magisterską, możesz wiele skorzystać z rad autora „Carry”.

ILOŚĆ

Podstawowa zasada brzmi – dużo pisz i jeszcze więcej czytaj. To jest ta sama reguła, od której zacząłem ten artykuł. Nie ma innej możliwości nauczenia się pisania, jak poprzez pisanie i czytanie tekstów innych autorów.Kiedy czytasz, to tak jakbyś podpatrywał warsztat pracy gigantów. Z czasem będziesz umiał odróżniać dobre teksty od tych słabych. Jeszcze później będziesz mógł wyrazić swoją opinię o tym co czytasz i udowodnić swoje zdanie dobrymi argumentami. Na końcu będziesz potrafił porzucić książkę po kilku przeczytanych stronach, albo wsiąknąć w jej fabułę na długie noce. Teraz jednak, kiedy być może wiele nie czytasz, trudno ci powiedzieć, co jest dobre, a co złe.Pisz dużo. Nie zrażaj się błędami, niekonsekwencjami. Po prostu pisz, pisz, pisz. Trzeba przelać wiele cyfrowego tuszu, żeby zaczęło coś dobrego wychodzić z tego co piszesz. Jednak kiedy pomyślisz sobie, że skoro przeczytałeś poradnik „Jak napisać rozprawkę?”, to jesteś ją w stanie dobrze napisać – jesteś w błędzie. Napiszesz kilka, kilkanaście rozprawek, zanim będą one świetne. I to od ciebie zależy, czy chcesz iść tą drogą, czy napisać byle jaką rozprawkę, byle jaki esej, aby dostać tylko ocenę dopuszczającą.

SŁOWNICTWO I GRAMATYKA

Zasób słów, którym się posługujesz zależy od tego, czy czytasz, co czytasz, być może też od tego jakie filmy i seriale oglądasz, z kim przebywasz. Im więcej będziesz znał słów, tym więcej będziesz mógł opisać i tym lepiej oddać to, o czym chcesz opowiedzieć.O ile więc ilość słów, którymi się możesz posłużyć jest ważna, o tyle jeszcze ważniejsze jest umiejętne posługiwanie się nimi. Wbrew pozorom nie warto nadużywać słów wyszukanych, rzadko używanych, specyficznych dla jakiegoś zawodu, które nie będą zrozumiałe dla czytelnika. Pisz prostymi słowami i tylko tymi, które są potrzebne.I nie, to nie jest paradoks. Mały zasób słów prowadzi do napisania ubogiego w treść tekstu. Duży zasób słów pozwala wybierać słowa właściwe spośród kilku możliwości.Szanuj więc słowa i korzystaj z nich jak najbardziej oszczędnie. Wtedy twoją pracę pisemną będzie czytało się przyjemnie.Zastanów się też dwa razy, czy musisz używać strony biernej. Jeżeli nie, zrezygnuj z niej i za każdym razem, kiedy zobaczysz w swoim tekście zdanie w stronie biernej, zrób wszystko, żeby przekształcić je w zdanie w stronie czynnej.

STYL

Uczniowie często pytają mnie o to, ile akapitów musi mieć wypracowanie. Można odpowiedzieć, że trzy: wstęp, rozwinięcie i zakończenie. Prawda jest jednak inna. Ilość akapitów zależy od dynamiki akcji. Jeżeli chcesz, żeby twoją pracę dobrze się czytało, nie stosuj długich akapitów. Czytelnik nudzi się, kiedy nie może znaleźć przestrzeni na odpoczynek. Akapit daje mu taką przestrzeń.            Podobna zasada dotyczy też zdań. Ono nie powinno być zbyt rozbudowane, a tym bardziej już wielokrotnie złożone. Zdarzają się sytuacje, kiedy to jest konieczne, ale unikaj ich za wszelką cenę. Buduj zdania krótkie. One tworzą dynamikę. Przykuwają uwagę. I każą sięgnąć po następne zdanie. Tak jak teraz. Prawda?

WERSJE

Pisz swoje teksty w dwóch wersjach. Pierwszą pisz za zamkniętymi drzwiami. Oznacza to, żebyś nie konsultował jej z nikim, nie szukał porad, podpowiedzi i szybkich recenzji. Pisz, tak jak cię ręka po klawiaturze prowadzi. Niech to będzie twój tekst od początku do końca.Kiedy już napiszesz pierwszą wersję, daj sobie odpocząć. Odetchnij jakiś czas, odłącz się myślami od tego, co napisałeś. Nabierz dystansu. I dopiero wtedy daj swoje dzieło komuś do przeczytania.Ważne, żebyś miał do tej osoby zaufanie i żebyś wiedział, że w informacji zwrotnej nie dostaniesz tylko i wyłącznie pochlebstw. Tak samo musisz mieć pewność, że nie zostaniesz tylko i wyłącznie skrytykowany.Druga wersja powstaje bowiem przy drzwiach otwartych, przez które słychać uwagi do tego co napisałeś. Możesz być za nie wdzięczny, ale możesz też nie zgadzać się z nimi. Mimo wszystko – słuchaj każdego głosu. To te głosy pozwolą ci wysłać twój tekst w świat.

***

Cztery powyższe zasady nie są skomplikowane. I dość łatwo wprowadzić je w życie. Potrzeba do tego jednak trochę samozaparcia, trochę dyscypliny i odrobinę odwagi zmierzenia się z konstruktywną krytyką.Powodzenia!

(Krótka) instrukcja obsługi nastolatka

Kiedy dziecko przychodzi do szkoły, jest wpatrzone w swoją panią lub pana. Wszystko co usłyszy w szkole jest brane za pewnik, a pan/pani to autorytety większe od samych rodziców. Ta sytuacja zmienia się jednak. A zmienia się diametralnie wtedy, kiedy dziecko zaczyna być nastolatkiem. Nastolatkowie, jak niektórzy żartem mówią, to inny gatunek człowieka. I w pewien sposób można się z tym zgodzić. W tym sensie, że ich mózgi są trochę inne niż mózgi osób dorosłych. Jedne ich części są wykształcone, inne dopiero zaczynaja się kształtować. Wszystko to powoduje, że zachowania i sposób bycia nastolatków różni się znacząco od tego, co ludzie dorośli chcieliby obserwować na co dzień w domu i szkole.Przeczytaj o pięciu zachowaniach adolescentów, a zaczniesz patrzeć na swojego ucznia lub swoje dziecko w inny sposób.

Nastolatkowie zasypiają dwie – trzy godziny później. Możesz więc ich wysyłać spać o godzinie 22.00, jednak załóż równocześnie, że raczej nie zasną.  Ich poziom melatoniny wzrasta później niż osób dorosłych, więc gdy ty już padasz po całym dniu i marzysz o przyłożeniu głowy do poduszki, im wciąż nie chce się spać. Oni też nie funkcjonują należycie o 8 rano, kiedy zaczynają się lekcje. Nastolatek o ósmej nie nadaje się do tego, żeby pełnymi garściami czerpać z nauki fizyki, matematyki, czy historii. Jeżeli już, to powinien mieć wychowanie fizyczne, które mogłoby go do tego pobudzić. 
Nastolatkowie lubią ryzykować i chwała im za to. Ewolucyjnie jest to zachowanie niezwykle korzystne, bo prowadzi nasz gatunek do negowania zastanego porządku świata i próby wymyślenia go na nowo. Dorośli mają już swoje utarte schematy, swoje koleiny, którymi podążają. Nastolatkowie jeszcze nie wiedzą, czego chcą i w którą stronę iść, próbują więc różnych rzeczy, wiele czasami ryzykując. Czasami też w związku z tym coś tracą, czegoś się uczą, ale są to ich własne doświadczenia. Pozwólmy im więc na ryzyko i na ponoszenie związanych z nim konsekwencji. Oczywiście w bezpiecznych dla ich zdrowia i życia granicach. 
Nastolatków motywują nagrody, a nie kary. Oceny niedostateczne mają wzmocnić motywację? Negatywne uwagi mają wzmocnić pewność siebie i przyczynić się do zmiany zachowania? Nic bardziej mylnego. Tylko wzmacniając pozytywnie i pokazując to, co zostało dobrze przez nastolatka zrobione, budujemy w nim pewność siebie i motywację do podejmowania wyzwań. Dawajmy nastolatkowi informacją zwrotną, doceniajmy jego starania i łapmy go na sukcesach, a nie na porażkach. Tylko wtedy sprawimy, że będzie chciał wychodzić poza schemat.
Nastolatkowie są emocjonalni, a nie racjonalni. W ciagu kliku minut mogą przejść od rozpaczy, to euforycznej radości. W jednej chwili mogą płakać i rozpaczać, by za chwilę śmiać się i uważać, że są najszczęśliwszymi ludźmi na świecie. Ich, mówiąc bardzo obrazowo, część mózgu odpowiedzialna za racjonalne rozumienie sytuacji jest jeszcze w powijakach i trzeba brać na to poprawkę. Warto o tym pamiętać, kiedy usłyszysz od nastolatka „jesteś najgorszym ojcem/nauczycielem/matką na świecie”. To nic nie znaczy. Kiedy to usłyszysz, pij dalej spokojnie herbatę. 
Nastolatkowie nie rozpoznają emocji. A w zasadzie to mają kłopot z określeniem, kto co czuje. Empatia nie jest ich mocną stroną. Kiedy więc ty się wściekasz, oni nie wiedzą, co ci jest.  Kiedy jesteś szczęśliwa, mijają cię bez słowa. Przyjmij do wiadomości, że nastolatek nie do końca rozpoznaje się w tym, co inni mogą czuć. Nie zmienia to jednak faktu, że warto młodych ludzi uczyć odczytywania emocji innych ludzi. 
Jest jeszcze jednak cecha nastolatków, o której warto wiedzieć. Kłamią na potęgę i nie zdają sobie sprawy z tego, jak ich kłamstwa są naiwne. Ile razy słyszałaś/eś, że nic nie było zadane, mimo tego, że w dzienniku elektronicznym jest o tym informacja? Ile razu zdarzyło ci się usłyszeć, że to nie nastolatek np.  „zbił filiżankę”, kiedy to tylko on był w domu? Przykłady można by mnożyć, a każdy rodzić i nauczyciel ma pewnie kilka swoich. Kiedy następnym razem będziesz miał/a do czynienia z nastoletnim zachowaniem, które „nie mieści ci się w głowie”, sprawdź, czy jest ono na powyższej liście. Jeżeli będzie, weź głęboki oddech i pomyśl sobie, ze tak właśnie musi być. 

Jak zacząć uczenie się?

Zawieszenie zajęć edukacyjnych w polskich szkołach, to paradoksalnie idealny czas dla maturzystów i ósmoklasistów. Kilkanaście dni bez bieżącej nauki w szkole możecie wykorzystać na powtórki do egzaminów, od których wiele przecież w waszym życiu zależy. Wiele zależy też od umiejętności korzystania z kalendarza.

Żeby jednak dobrze powtarzać materiał, trzeba się do tego przygotować. Nie wystarczy obłożyć się podręcznikami i zeszytami, aby skutecznie i efektywnie się uczyć. Nie wystarczy też czytać kolejnych rozdziałów podręczników lub różnego rodzaju repetytoriów, żeby uczenie się przyniosło jakiekolwiek efekty.

W jaki sposób więc się uczyć?

Musisz wiedzieć, że twoja pamięć ma wiele oblicz. Masz pamięć sensoryczną, krótkotrwałą i długotrwałą. Ta pierwszy zbiera wszystkie wrażenia, których doświadczasz; druga potrafi już zapamietać przez kilkadziesiąt sekund pewne informacje, natomiast trzecia… Trzecia jest tym, na czym ci zależy najbardziej. Bo to w niej przechowywane są informacje, z których możesz korzystać przez całe życie.
Zasada jest jedna i prosta. Żeby coś przeszło z pamięci sensorycznej do krótkotrwałej, musisz na to zwrócić uwagę. Jeżeli więc znudzony/a czytasz o przyczynach odkryć geograficznych, jednocześnie słuchasz Matę i podjadasz chipsy na swoim łóżku, masz nikłe szanse na zapamiętanie czegokolwiek na dłużej.  Musisz się skupić. I musisz robić notatki. O tym dlaczego one są ważne i jak je robić, napiszę przy innej okazji, teraz jednak pamiętaj, że musisz robić notatki.

Zadbaj o różnorodność

Nie ucz się też cały czas jednego przedmiotu. Jeżeli sobie zaplanowałeś, że we wtorek będziesz uczył/a się geografii, a w środę biologii, to już dzisiaj zmień plany. Twój mózg (czyli ty) szybko się znudzi uczeniem tego samego. Weź kartkę i rozplanuj sobie różnorodne uczenie się. Jeżeli jesteś ósmoklasistą, możesz najpierw uczyć się języka polskiego, potem matematyki, potem języka obcego. I niech każda sesja ma po 30 minut, a przerwy pomiędzy nimi 15. Różnorodność nie pozwoli ci się znudzić za szybko, a przerwy dadzą czas na przestawienie się na inny sposób myślenia. 

Zła wiadomość jest taka, że z tego co się uczysz jednego dnia, na drugi dzień będziesz pamiętał/a tylko 50%. Kolejny dzień musisz więc zacząć od szybkiej powtórki. Bo to ile zapamiętasz, zależy od tego, jak często będziesz sobie to przypominał/a. 

Rozpisz sobie tygodniowy plan nauki wraz z powtórzeniami i przetestuj sam/a siebie. Warto zainwestować te kilka chwil na zaplanowanie swojej pracy, żeby potem uczenie się było łatwiejsze i przyjemniejsze. No i żebyś przeszedł/przeszła przez egzaminy z satysfakcjonującym cię wynikiem.

Zadzwoń i zapytaj o kursy.