Zawsze można w szkole zrobić wykład, zawsze można polecić przepisanie pół strony z podręcznika do zeszytu, zawsze można powiedzieć „rozwiąż zadanie od pierwszego do piątego”. A może niech rządzi myślografia?
Nie trzeba długo zastanawiać się nad tym pytaniem. Oczywiście, że tak! Przekonałem się o tym, kiedy uczestniczyłem w warsztatach prowadzonych przez Agatę Baj. To było kilka godzin rysowania chmurek, szlaczków, dymków i postaci. Ale wiedziałem po nich, że mimo ewidentnego braku talentu plastycznego, zacznę uprawiać myślografię na edukacyjnym poletku.
Teraz przydarzyła mi się okazja do ponownego spotkania z myślografią. Stało się to za sprawą nowej książki Agaty Baj właśnie pod tym tytułem – „Myślografia”.

Jest to książka pięknie wydana, świetnie napisania i oczywiście (bo jakże by inaczej) zilustrowana. I miałem takie wrażenie, że fragmentami pisana specjalnie do mnie. Szczególnie wtedy, kiedy autorka przekonywała, żebym nie czekał (jako czytelnik), aż będę gotowy rysować, tylko żebym zaczął. Umiejętność przyjdzie z czasem. Tak więc robię – rysuję i maluję tak jak potrafię. I bardzo mi się podobają moje notatki z przeczytanych książek.
Nie będę rozwodził się tutaj nad naukowymi potwierdzeniami skuteczności wykorzystywania rysunkowych notatek. Powiem tylko, że metoda myślografii, którą propaguję Agata Baj, powinna być stosowana już od najwcześniejszych lat szkolnych, żeby dzieci uczyły się skutecznego analizowania tekstów, kategoryzowania, tworzenia powiązań i w końcu krytycznego myślenia.
Czy tak się stanie? To już się dzieje. Pewnie nie wszędzie i nie zawsze, ale idea myślografii krąży po Polsce i zdobywa nowe szkoły wraz z każdym kolejnym egzemplarzem książki.
Osobiście wpadłem w myślografię. Lubię czytać i lubię robić notatki z przeczytanych książek za pomocą technik, o których możecie i wy przeczytać w książce Agaty Baj „Myślografia”.
Polecam.
